Wywołujmy skandale


Coraz rzadziej sprawdzam portale informacyjne, choć kiedyś byłem bardzo od tego uzależniony. Chciałem wiedzieć co stało się Czytaj dalej

Następny krok


Moje szczęście składa się z prostych rzeczy. Mam do wykonania swoje codzienne obowiązki i to one prowadzą mnie do poczucia,  że jestem szczęśliwy tu gdzie jestem
i z tym co mam. Czytaj dalej

49 dni


Tak dawno mnie nie było, że pisząc czuje się jak debiutant, choć WP przed chwilą pogratulował mi pięciu lat obecności na platformie.

Te pięć lat to czas bez sukcesów blogowych, choć stwierdzam, że jakimś sukcesem jest to, że 

Czytaj dalej

„Nie” dla nienawiści, czyli nauka nielubienia


Miałem już gotowy tekst, ale jak to bywa ze mną zaznaczyłem całość i nacisnąłem „backspace”.

Tekst, który był gotowy pisałem jeszcze kiedy Prezydent Gdańska walczył o życie, a z nim walczyła cała Polska.

Kiedy na telefon dostałem powiadomienie o tym ataku, myślałem, że to fake news, i że ktoś chce polepszyć swoją klikalność podając treści, na które jest popyt. Niestety myliłem się. To prawda, że człowiek na służbie swojego miasta, pełniący niezależnie od poglądów i działań najważniejszą funkcję samorządową w Mieście Gdańsku – został zaatakowany na scenie nożem o średnicy blisko 15 cm.

Dramat. Dramat człowieka, dramat rodziny, dramat całej Polski.

Dramat, który ciężko skomentować i w jakikolwiek mądry sposób ująć w ramy słów.

Oszukać przeznaczenie

Ostatnio pisałem o tym, że miałem kilka „ciekawych” dni, które skłoniły mnie do przemyśleń „jak ważny jest każdy dzień naszego życia, każdy gest, każde słowo, i wewnętrzny pokój”.

Jeśli nie Czytałeś/Czytałeś to zapraszam, tekst znajdziesz tutaj (klik).

Nie pierwszy raz uświadomiłem sobie, że mimo mojego zaangażowania, miłości do życia, kariery zawodowej, talentów, bogactwa, cholera wie czego jeszcze – nie jest sobie w stanie dokupić ani sekundy życia dłużej. Piszę to w kontekście nagłych zdarzeń, nie np. choroby, w której finanse mogą ułatwić leczenie.

I tego dnia, gdy na chore dzieciaki, zbierał człowiek, który generalnie mógł mieć na to wylane, bo został wybrany w I turze na kolejne 5 lat rządów, nie mógł On „dokupić” ani sekundy dłużej do swojego życia.

Co myślał? W jakim był nastroju? Czy był gotowy ? Jaka była Jego ostatnia myśl? I tak dalej… Takie właśnie pytania pojawiają się w mojej głowie, kiedy myślę o drugim człowieku, któremu ktoś bez chwili zastanowienia przecina linię życia – ot tak, ze zemsty, nienawiści, poczucia porażki, jakiegokolwiek innego powodu.

I tu nie chodzi o przeżywanie tego na pokaz, bo zginął człowiek medialny. Chodzi o to, że ten człowiek jest symbolem innych, którzy codziennie umierają niespodziewanie, niesprawiedliwie, czasem bestialsko i okrutnie mordowani przez – mrozi krew w żyłach DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

Komentarze zostawmy publicystom

Komentarze, opinie, wyciąganie wniosków – zostawiam tym, którzy mają posłuch i zasięgi oraz profesjonalny fach w ręku. Ja taki blogerzyna, który nie ma wielkiego wpływu na opinię świata, mogę tylko zaapelować:

Uczmy się nie zgadzać

bo może nas dzielić dosłownie wszystko: status społeczny, przekonania, wiara,temperament, narodowość, orientacja seksualna, inteligencja, uroda, urok, i pierdyliard innych cech, ale łączy nas jedno:

Jesteśmy ludźmi

Nie zgadzam się z wieloma blogerami, których czytam. Mam odmienne poglądy co do wielu kwestii niż ludzie, z którymi na co dzień przebywam. Mam inną wizję życia od sąsiada zza ściany. I nauczyłem się, że – i to jest cudowne – mogę się od nich różnić, a na dodatek mogę tych ludzi nie lubić.

Szanuje jednak to, że ich droga doprowadziła ich do ich wniosków, a mój hejt – choćbym za przeproszeniem się zrąbał w galoty – nie zmieni ich poglądów. Bo jedyna droga do zmiany poglądów drugiego człowieka, to życie swoim życiem.

Krótko do braci

Niektórzy z Was, czytając mnie dowiedzieli się, że jestem chrześcijaninem/katolikiem i że Bóg jest dla mnie hiperważny. Nie będę się rozpisywał, bo uważam, że głównie moje życie – a nie słowa – mają być tego dowodem.

Bracia – ten fragment do moich braci w wierze – proszę Was zacznijmy być chrześcijanami, a nie robić chrześcijaństwo. Św Franciszek z Asyżu powiedział kiedyś

 „Zawsze głoście Ewangelię, a gdyby okazało się to konieczne, także słowami

To jest mój apel do siebie i do Was. Te słowa są bardzo mocne i mogą w łatwy sposób zweryfikować czy ja rzeczywiście żyję z Bogiem czy może sobie Nim tylko gębę wycieram.

Inni, którzy Nas spotykają wiedzą jakie mamy poglądy na temat: aborcji, eutanazji, małżeństwa, homoseksualizmu, antykoncepcji, i tak dalej…, ale czasami chyba nie bardzo wiedzą w co my wierzymy.

Patrzą na Nas i nie widzą różnicy, a czasami wręcz zafiksowanie na kwestiach stricte moralnych, pośród, których gubimy meritum, jakim jest miłość. Bo jeśli Twoje życie nie zmienia się kiedy „żyjesz z Bogiem” to coś tu śmierdzi.

Żyjmy tym co tak pięknie umiemy obrać w słowa.

Praca u podstaw

Taki zwykły tata jak ja musi wykonać ogrom pracy u podstaw, by kiedyś z dumą powiedzieć sobie, że nie ma krwi na rękach. Rzecz jasna tej metaforycznej, ale niestety może się zdarzyć, że również tej prawdziwej.

Wychowując dziecko w miłości i z zaangażowaniem w znaczny sposób zmniejszam prawdopodobieństwo tego, że w przyszłości będzie żywiło się ono hejtem i nienawiścią, a każdą życiową tragedię będzie sprowadzało do polityki.

Ja mogę wpłynąć na przyszłość Polski, tym co robię we własnym domu. Tak, pewnie pojawią się głosy, ale co ja jeden mogę? To tylko pierdzielenie. My mamy siłę, my możemy zmieniać rzeczywistość, my możemy dobrem zło zwyciężać.

Oglądanie się na innych i czekanie, aż oni coś zrobią, tylko po to, aby ich wyśmiać, jak im się nie powiedzie – może i jest popularnym zachowaniem, ale zdecydowaniem beznadziejnym i prowadzącym donikąd.

Czy umiemy jeszcze wytwarzać dobro ?

Tak. Dzisiaj wraz z mieszkańcami mojego miasteczka, protestowałem przeciwko nienawiści, jednocześnie oddając cześć pamięci Pana Prezydenta Pawła Adamowicza.

foto 2

Tylko z pozoru nieważne zgromadzenie. Dla mnie to symbol tego, że jedyną drogą do zwalczania zła jest czynienie dobra. I jak nie brzmi to populistycznie, to trzeba głośno i wyraźnie mówić:

NIE ZGADZAM SIĘ NA TAKĄ NIENAWIŚĆ 

Stawiam jej czoła, wraz z innymi – może całkowicie odmiennymi ludźmi. Nie zgadzam się, aby człowiek był dla drugiego szmatą. I biorę odpowiedzialność za to, że ja mam na to wpływ, w swoim codziennym życiu ograniczając nienawiść wobec innych.

Bo ja nie wszystkich Was lubię, ale jako ludzi wszystkich Was kocham !

I niezależnie kto jest kim, w mojej modlitwie polecam Was wszystkich.

Dzisiaj jestem gdańszczaninem !

Porozmawiamy _

Przepalona rozkminiarka, czyli jak oszukać przeznaczenie ?


Dzisiaj podobno międzynarodowy dzień pocałunku. Fajnie, w sumie słabo, bo po co świętować piękno pocałunków dzisiaj, skoro można codziennie ?

Czytaj dalej

Nie opłaca mi się pisać bloga


Mam na słuchawkach dobry rap, który jest ze mną od zawsze i piszę nieco o tym co będzie działo się w 2019 na zwykłym tacie. Czytaj dalej

Życzę Wam trudnych świąt


To już ostatnia prosta. Za niecałe dwa dni zasiądziemy wspólnie do stołów, aby spędzić ten wspaniały czas.

Dla niektórych owszem wspaniały, dla innych całkiem inny niż zawsze.

Ktoś stracił żonę po przegranej chorobie, ktoś sam jest zniszczony i na ostatnich nogach, a ktoś jeszcze inny jest „sam jak palec” bo nie jest już rodzinnie użyteczny, albo też jego zagmatwane życie zaprowadziło go na ulicę.

Nie dla wszystkich te święta to bajkowy i szczęśliwy czas. Dla wielu z Was czas od ostatniej wigilii mógł być horrorem, mógł być po prostu bardzo trudny.

Chcę Wam wszystkim złożyć życzenia, ale najpierw krótko o ostatnim moim roku.

To był bardzo trudny i bardzo ważny rok mojego życia. Dużo ciężkich sytuacji, które groziły katastrofalnymi skutkami, ale ostatecznie z tego wszystkiego powstało ogromne dobro, w postaci umocnienia mojej miłości do Agnieszki, moich dzieci, Boga, i ludzi.

Jestem bardzo wdzięczny za ten czas i chcę Wam Nam życzyć, aby te święta były trudne. Trudne, dlatego, że może przy stole usiądziemy obok osoby, z którą dzieli nas bardzo wiele, a chcielibyśmy żeby ta przepaść zniknęła. Trudne bo może tak zwyczajnie po ludzku jesteśmy nieszczęśliwi, albo ten rok był dla nas pasmem porażek. Trudne bo może już nie wierzymy w tą całą – paradoks – szopkę, sztuczne uśmiechy, serdeczność na pokaz, życzenia od niechcenia.

Życzę Wam Nam abyśmy odważyli się pokonać to co trudne, zrobić pierwszy krok, przeżyć swoją stratę, pokonać smutek i niewiarę.

Bo kiedy odważymy się wejść w to co trudne, jest szansa, że w te święta, rzeczywiście narodzi się w naszych sercach miłość. Miłość, która zmienia innych, nawet jeśli o tym nie wiemy.

A kiedy już „przerobimy” to co trudne to mam nadzieję, że pokój i radość w Nas eksplodują i tego życzę Wam Nam finalnie.

Jako ludzie możemy czuć się jak ta stajnia – bez większej wartości, wygody, luksusu – nieistotni, ale nie bez znaczenia jest fakt, że właśnie w tej nędzy narodziła się Miłość, która sprawia, że świętujemy już od wielu lat.

Wszystkiego dobrego Szanowni !

foto

(Fot. congerdesign, PhotoMix-company – pixabay.com).

Co tu się wyprawia?


„Budzę się rano nie zerkam już nawet za okno jaka dziś będzie pogoda

Wiem co mam robić i działam dopóki jest chęci i zdrowia”

Ten cytat z tekstu KęKę oddaje to co w ostatnim czasie dzieje się u mnie. Jestem pogodzony z tym co mam i niesamowicie wdzięczny, że mogę być człowiekiem, mężem
i tatusiem.

Czytaj dalej

Zwykły dzień


Czasem jest tak, że chcesz usiąść i napisać tekst od serca, który poruszy innych i zmieni ich myślenie, ba może nawet życie. To jednak musi poczekać bo już późno, a za kilka godzin czas wstać.

Czytaj dalej

Dzieci vs samochody… czyli o nierównym wyścigu


Zarówno o dziecko, jak i o samochód trzeba dbać. Nakarmić, bo na pusto, to za długo nie pochodzi. Umyć, no bo jakoś musi się prezentować, a poza tym higiena to kwestia podstawowa. Zainwestować, bo jak pierdyknie rozrząd, to dalej nie pojedziemy, a jak Kubusiowi stopa rośnie, to przecież nie puścimy go w ciasnych butach. Czytaj dalej